Co to jest alchemia?

Spośród ezoterycznych pojęć słowo „alchemia” chyba jest najbardziej niezrozumiałym określeniem. Istnieje naprawdę wiele odpowiedzi na pytanie, co to jest alchemia, przez co łatwo się w tym pogubić. Poznałem to na własnej skórze.

kompas alchemia

Alchemia zawsze mnie fascynowała, od kiedy tylko się zetknąłem z tym określeniem. Nieważne, że nie miałem pojęcia, czym ono jest – to słowo ciągnęło mnie jak magnes od samego początku.

Poszukiwania prawidłowej definicji alchemii zajęły mi długie lata. Jeśli chcesz wiedzieć, co to jest alchemia, chciałbym Ci oszczędzić błądzenia – w tym poście przeprowadzę Cię przez różne definicje alchemii, które poznałem na przestrzeni lat, a na samym końcu pokażę ci zaskakujące rozwiązanie tej zagadki.

Sugeruję jednak, by mimo wszystko czytać artykuł od początku! Same przeczytanie, co to jest alchemia, może nie wystarczyć, by w pełni to zrozumieć. Każda bowiem definicja alchemii wynika z pewnego jej aspektu, lecz przez to jest niepełna, a czasem nawet błędna.

Przypowieść o słoniu i czterech ślepcach

Znasz tą indyjską przypowieść? Leci tak:

Pewien król mieszkał w pałacu z wielkim ogrodem, w którym miał słonie. Sprowadził do niego czterech ślepców i powiedział do nich:
– Powiedzcie mi, jak wygląda słoń?
Ślepcy wyciągnęli ręce przed siebie i zaczęli iść w stronę słonia. Jeden z nich natrafił na trąbę. Dotykał jej przez chwilę i powiedział:
– Słoń to taki gruby wąż.
Drugi ślepiec stał obok i dotykał ucha. Zaraz powiedział:
– Nie, słoń to taki wielki wachlarz.
– Co wy mówicie? – powiedział trzeci ślepiec, który właśnie badał nogę zwierzęcia – Ani to wąż, ani wachlarz! Słoń to coś w rodzaju kolumny.
Czwarty ślepiec dotykał boku słonia i rzekł:
– Przecież słoń to ściana.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzienia

Który ze ślepców ma rację? Każdy z nich był przekonany o tym, że ją ma. Żeby jednak poznać prawdę, potrzeba zdrowych oczu – dzięki nim można postrzegać słonia w pełni i zauważyć, że każdy ze ślepców bada go ze swojej perspektywy.

Wydaje mi się, że podobnie jest z alchemią. Każdy patrzy na sztukę królewską ze swojej perspektywy, widząc ją jako element pasujący do własnej układanki. Grunt to jednak spojrzeć na temat trochę poza sobą, porzucając własne wyobrażenia i biorąc pod wątpliwość utrwalone wcześniej definicje i znaczenia. W ten sposób możemy spojrzeć na sprawę z nową świeżością, dzięki której możemy nabrać bardziej absolutnego spojrzenia.

Dobrze, dość już tego przydługiego wstępu – zapraszam w podróż po definicjach alchemii.

Alchemia – sztuka warzenia mikstur

Jak przystało na nastolatka, uwielbiałem grać w gry komputerowe. W szczególności wciągały mnie te typu RPG, w których rozwija się zdolności swojej postaci. Wśród jednych z umiejętności, które można było nabywać, była właśnie alchemia.

Na czym polegała? Na tworzeniu wszelakiej maści mikstur, na dosłownie wszystko – uzdrawianie, regeneracja sił, trucizny, ale i przywracanie zdolności magicznych, lewitacja oddychanie pod wodą, widzenie w ciemności… Nie sposób wymienić wszystkiego. W tym celu zbierało się różnego rodzaju zioła, ale też minerały i produkty zwierzęce. Do tego potrzebne były jeszcze retorty, destylatory i można działać cuda.

Jako nastolatek tak właśnie rozumiałem alchemię. Dzięki grom komputerowym rozpoczęło się zresztą moje zainteresowanie ziołolecznictwem, które było trochę namiastką tak rozumianej alchemii.

Alchemia to eliksiry – skąd ten pomysł?

Jak alchemia mogła zostać sprowadzona do zabawy w eliksiry? Prawdy pewnie nie poznamy, mam jednak kilka pomysłów:

  1. Jak popatrzymy sobie na życiorysy znanych alchemików, to alchemia nigdy nie była ich jedyną profesją. To byli najczęściej ludzie wykształceni, rozwijający się na wielu płaszczyznach – matematycy, astronomowie, pisarze, ale i często lekarze. A w czasach średniowiecznych (bo rozmawiając o alchemii mówimy raczej o tych czasach) leczenie farmakologiczne sprowadzało się do tworzenia mikstur z leczniczych ziół i minerałów.
  2. Jest dość znane, że w alchemii chodzi o transmutację, czyli przemianę. Może ludzka świadomość sprowadziła owe przemienianie właśnie do takich przemian, jak ze zdrowego człowieka do chorego, a ze słabego do silnego?

Długo jednak nie trwałem na tym poziomie rozumienia alchemii, bo niedługo później w moje ręce wpadła książka, która dała zupełnie inną perspektywę.

Alchemia „Alchemika”

Kiedy trafiłem na tę książkę, stała się od razu moją ulubioną. Potrafiłem jednego dnia skończyć ją czytać i po chwili namysłu zacząć od początku. Nie zliczę, ile razy ją przeczytałem.

„Alchemii” Paulo Coelho raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. W tej książce jednak alchemia jest przedstawiona zupełnie inaczej. Pojawia się motyw Kamienia Filozoficznego, ostatecznego celu alchemików, którego odrobinka jest w stanie przemienić każdy pospolity metal w złoto. Ponadto jest podstawowym składnikiem Eliksiru Życia, który daje nieśmiertelność.

W książce pojawia się również Tablica Szmaragdowa. To tajemnicze dzieło jest przez tytułowego alchemika znane na pamięć i tak krótkie, że można je zapisać w kilka chwil na piasku, co zresztą czyni dla głównego bohatera.

Co ciekawe – to autentyczny tekst, który można znaleźć nawet w sieci. Przytoczę go poniżej.

Tablica Szmaragdowa – przepis na Kamień Filozoficzny

To jest prawdziwe! To jest pewne! To jest pełną Prawdą!

To, co na dole, równe jest temu, co na górze,
a to, co na górze, równe jest temu, co na dole
aby dokonały się cuda Jedynego.

I tak jak wszystko, co objawione, stało się z Jedynego
przez pośrednictwo,
tak też wszystko to zrodziło się z tego Jedynego
przez przeniesienie.

Ich Ojcem jest Słońce, ich Matką jest Księżyc.
Powietrze nosiło ich w swym łonie.
Ziemia była ich mamką.

Ojciec wszystkich talizmanów na całym świecie jest wszechobecny.

Jego siła pozostaje nietykalna, gdy jest stosowana na ziemi.

Oddziel z miłością, wielkim zrozumieniem i mądrością ziemię od ognia,
to, co subtelne, od tego, co twarde, gęste i sztywne.

Z ziemi wznosi się do nieba i stamtąd ponownie opada na ziemię, biorąc przy tym siłę tego, co na górze oraz tego, co na dole.

W ten sposób posiądziecie chwałę całego świata i z tego powodu opuści was wszelka ciemność.

Jest to potężna siła wszystkich sił, gdyż przezwycięża ona wszystko, co subtelne i przenika wszystko, co twarde.

Tak stworzony jest świat. Z niego, w taki sam sposób, powstaną wspaniałe byty. Mnie nazwano Po Trzykroć Wielkim Hermesem, dlatego że posiadam trzy aspekty mądrości całego świata.

Doskonałe jest to, co powiedziałem o sporządzaniu złota.

Rozumiecie coś z tego? Ja też nie rozumiałem, ale bardzo pragnąłem zrozumieć. Dlatego też spędzałem długie godziny na analizowaniu tego tekstu.

Jak stworzyć złoto?

ABC Alchemii

Pamiętam, że kupiłem sobie nawet książkę ABC Alchemii, aby lepiej zrozumieć alchemiczne symbole, a w miejskiej bibliotece wyszukiwałem traktaty alchemiczne, które okazywały się wypełnione skomplikowanymi procedurami.

Usilnie starałem się wynaleźć przepis na Kamień Filozoficzny, jednak im więcej czytałem, tym bardziej to wszystko wydawało się zagmatwane. Z jednej bowiem strony mowa była o dwóch reagentach – srebru i złocie, które miały zostać zamknięte w szklanym jaju filozoficznym, umieszczonym w rozgrzanym athanorze, czyli alchemicznym piecu. Z drugiej strony natomiast tymi dwoma reagentami miała być siarka oraz rtęć. Więc co miało reagować?

Problem pojawiał się też na poziomie technologicznym. Doszedłem do wniosku, że aby stworzyć Kamień Filozoficzny należy doprowadzić złoto i srebro do temperatury wrzenia i utrzymywać ją przez jakiś czas. W ten sposób rozumiałem to, co w Tablicy Szmaragdowej określone jest następująco:

Z ziemi wznosi się do nieba i stamtąd ponownie opada na ziemię, biorąc przy tym siłę tego, co na górze oraz tego, co na dole.

Temperatura wrzenia złota wynosi 2 700 °C, srebra niewiele mniej. Czym tak naprawdę miałoby być owo jajo filozoficzne, że wytrzymałoby tak dużą temperaturę? I to jeszcze musiało być czymś, co mogli wytworzyć w średniowieczu. Poza tym jak w ogóle taką temperaturę osiągnąć?

Poszerzanie swojej wiedzy o alchemii w niczym nie pomagało, bo tworzyło coraz więcej pytań. Z jednej strony mowa była o kilku prostych reagentach. Z drugiej jednak wspominane były różne inne nazwy metali, a nawet nazwy planet. Ponadto od kiedy tylko zacząłem interesować się alchemią chodziło za mną stare alchemiczne powiedzenie, które – dla alchemii jako sztuki wytwarzania fizycznego złota – wydawało się nie mieć w ogóle związku:

Wiedza bez świadomości jest zgubą dla duszy

Jakie to może mieć znaczenie? Wyglądało na to, że wiem za mało.

Alchemia taoistyczna

W pewnym momencie założyłem forum alchemiczne. Nie było na nim wielkiego ruchu, chciałem bowiem ograniczyć jego tematykę tylko i wyłącznie do alchemii. Za cel wziąłem sobie zgromadzenie osób zgłębiających alchemię, tak jak ja. Dzięki temu miejscu ponownie rozszerzyłem swoje horyzonty.

W pewnym momencie pojawił się tam użytkownik, który zaczął mówić o wewnętrznej alchemii. Athanor, który wcześniej rozumiałem jako fizyczny piec alchemiczny, opisywał jako nasze ciało – to my wrzucamy do niego odpowiednie składniki, które reagują i mogą Kamień Filozoficzny stworzyć w nas samych. To my mamy stać się złotem. Poznałem tym samym alchemię taoistyczną, której celem jest długowieczność.

Wzbudzanie energii kundalini może być niebezpieczne dla człowieka, który jest na to nieprzygotowany.

To był dla mnie czas stosowania różnych praktyk medytacyjnych, mających na celu zaktywizowanie układu hormonalnego i nerwowego – co było rozumiane jako podsycanie ognia. Odpowiednia dieta natomiast zapewniała właściwe reagenty, biorące udział w procesie.

Obecnie bez chwil zastanowienia zakwalifikowałbym to jako praktyki okultystyczne, w których to własną świadomość chcielibyśmy wynieść do poziomu boskiego. To niebezpieczna droga, a dodatkowo bardzo trudna (wymagające potężnej siły woli i surowej dyscypliny).

Wszystko kręci się tutaj tak naprawdę wokół kundalini w splocie krzyżowym, naszym ziemskim potencjałem energetycznym, który poprzez powyższe praktyki oraz wstrzemięźliwość seksualną stara się obudzić. To niebezpieczna droga, a poza tym to niebezpieczeństwo jest totalnie niepotrzebne – istnieje bowiem inna droga, bardziej „naturalna”. Jak się okazało, to również alchemia.

Alchemia Harry’ego Pottera

Na owym forum pojawił się później użytkownik, który zaczął mówić o alchemii w jeszcze inny sposób. Umieszczał bowiem artykuły o Harrym Potterze twierdząc, że to współczesny traktat alchemiczny. Teksty te wywarły na mnie ogromny wpływ, bowiem ukazały alchemię tak, jak jeszcze tego nie znałem.

Jeden z tych artykułów, stanowiące świetne wprowadzenie do alchemii Harry’ego Pottera, został opublikowany na blogu. Poniżej link do niego.

alchemia harry'ego pottera

Ciekawostki o Harrym Potterze

Artykuły te potwierdziły, że cały proces alchemiczny dzieje się w nas, ale w zupełnie inny sposób, niż w alchemii taoistycznej. W skrócie bowiem (w wersji bardziej wnikliwej odsyłam do artykułu zalinkowanego powyżej) to nowa dusza, która rodzi się w nas (a dzieje się to za sprawą naszego ukierunkowania na zbawienie), dokonuje ostatecznego zwycięstwa boskiego pierwiastka nad niższym „ja”.

W taki właśnie sposób rozumiane jest więc złoto – to stan boski, nasze prawdziwe powołanie, do którego w procesie alchemicznym powracamy. Ten pospolity metal, który transmutuje (przemienia się), to właśnie my.

Te artykuły o alchemii Harry’ego Pottera bardzo na mnie wpłynęły i sprawiły, że raz jeszcze przeczytałem całość sagi, biorąc pod uwagę zaproponowaną symbolikę. Tym samym rozpoczął się zwrot w moim życiu, nastawiony na duchową przemianę.

Wszystko łączy się w całość

Jak jednak to wszystko ma się do alchemii? W końcu alchemicy opisują różne reagenty, wspominają o udziale planet. Nie brakuje również opisu aparatury, która jest stosowana w procesie.

Minęło ponad 10 lat, zanim natrafiłem na film, który wyjaśnił ten temat bardzo przejrzyście. Umieszczam go poniżej.

Co to jest alchemia – wnioski

Wygląda na to, że alchemicy byli duchowymi poszukiwaczami, którzy w swojej zawiłej symbolice ukryli proces przemiany duchowej. Pytanie jednak, dlaczego to tak ukrywali?

Musimy pamiętać, że mówiąc o alchemii rozmawiamy o głębokim średniowieczu. A jeśli mówimy o średniowieczu, to trzeba pamiętać o absolutnej władzy kościoła oraz inkwizycji w tamtych czasach. Gnostycy natomiast (bo alchemia jest symbolicznym ukazaniem ścieżki gnostycznej. Więcej o gnozie tutaj) nie mieli łatwego życia – od zawsze byli uznawani za heretyków, a jej zwolennicy ginęli na stosach.

Ukrycie procesu wyzwolenia z tego świata w pseudonaukowych recepturach było genialnym zabiegiem, dzięki któremu przestawali być podejrzani o „pakt z diabłem”. W oczach innych byli marzycielami, może wariatami, ale przynajmniej dawano im spokój. A wtedy w spokoju:

Całymi latami alchemicy w swoich laboratoriach nie spuszczali z oka ognia oczyszczającego metale. Wpatrywali się w ów ogień tak długo, aż w końcu z ich duszy ulotniła się cała pycha świata. I pewnego dnia spostrzegli, że oczyszczanie metali koniec końców oczyściło ich samych.

Alchemik, Paulo Coelho

Daj znać, co o tym myślisz!