Co to jest gnoza?

Co to jest gnoza? Wokół tego pojęcia narosło wiele mitów. Ja sam długo nie rozumiałem jej znaczenia. Błądziłem więc w domysłach, a określenie gnostyczny pozostawało dla mnie całkowicie enigmatyczne. Rzecz jest jednak bardzo prosta: gnoza to po prostu wiedza.

Nie chodzi jednak o poznanie intelektualne, zdobywane głową i wytężoną pracą mentalną. Tu chodzi o wiedzę serca. Poznanie, które się czuje, albo inaczej – na które się otwiera. Jest to jak dotąd zgodne z tym, co to jest gnoza według encyklopedii PWN:

gnoza [gr. gnṓsis ‘wiedza’, ‘poznanie’], swoisty rodzaj wiedzy uzyskanej z poznania opartego na intuicji i kontemplacji w odróżnieniu od wiedzy wynikającej z uczenia się i doświadczenia zmysłowego.

Żródło

Gnostycyzm więc jest innym rodzajem wiedzy, na jaki należy sobie zapracować. To wiedza w pewnym sensie należąca do człowieka, od niepamiętnych czasów. Na jej doświadczenie nie trzeba sobie w żaden sposób zasłużyć – należy się otworzyć.

Dlaczego gnoza jest niedostępna?

Pytanie tak naprawdę powinno brzmieć: dlaczego zamknęliśmy się na gnozę? Fundamentem gnostycyzmu jest założenie, że istnieją obok siebie dwa światy:

  • świat boski, z którego, tak naprawdę, jako ludzie pochodzimy, oraz
  • świat ten, który znamy: dualny, dialektyczny.

Co oznacza ta dualność albo dialektyczność? To nic innego jak zmienność, ulotność zjawisk. W tym świecie obok szczęścia zawsze istnieje nieszczęście, przeżywana radość zamieni się prędzej czy później w smutek, a dostatek w końcu stanie się ubóstwem. Na ziemi wciąż musimy zmagać się z przeciwnościami, a im bardziej dążymy do jednej skrajności: radości, szczęścia, spokoju, spełnienia, tym mocniej wpadamy w drugi biegun: w smutek, nieszczęście, niepokój i depresję.

Miara wychylenia wahadła w prawo jest równa mierze wychylenia wahadła w lewo. Rytm się kompensuje.

Kybalion

Gnoza mówi o tym, że pochodzimy z boskiego świata, w którym zamiast zmienności istnieje statyka, stałość. W niektórych z nas istnieje wciąż aktywne, choć bardzo ulotne wspomnienie życia w boskich obszarach. Takie osoby tęsknią za czymś absolutnie tutaj nieosiągalnym – za stałością, za wiecznym szczęściem i spełnieniem. Nie uświadamiają sobie jednak w pełni, skąd to uczucie pochodzi, więc trwonią energię na próbach „stworzenia sobie raju na Ziemi”. Starsze, bardziej doświadczone dusze wiedzą, że im bardziej pragniemy czegoś dobrego od tego świata, przyciągamy z taką samą siłą to złe. Tak skonstruowana jest dialektyka.

Przypowieść o mnichu

Niestety, nie ma innej drogi do przebudzenia, niż przeżycie dostatecznej ilości cierpienia. Człowiek na drodze poszukiwania szczęścia musi doświadczyć określoną ilość porażek, aby się po prostu poddać. Owo „poddanie” jednak okazuje się być konieczną lekcją.

Istnieje pewna chińska przypowieść o mnichu, który całe swoje życie pragnął osiągnąć oświecenie. Opuścił on swój klasztor, udał się w dzicz i tam praktykował dzień i noc. Zmagał się całymi latami pragnąć osiągnąć to wielkie szczęście, które obiecywały święte księgi – nic się jednak nie działo. Zamiast zrozumienia rosła w nim frustracja. W końcu, dopiero jak zmarnował na usiłowania pół życia, wyszedł ze stanu medytacji i zdenerwowany powiedział sobie:
– Dość! Poddaję się. Porzucam moje próby.
I wtedy właśnie osiągnął upragnione oświecenie.

Tak jak i ten mnich, my również musimy wypalić się w poszukiwaniu szczęścia. Wtedy dopiero w naszych sercach robi się miejsce na prawdziwy dotyk gnozy.

Tęsknota kluczem do wyzwolenia

Co to jest gnoza?

Miejsce w naszym sercu to nie wszystko, by przyciągnąć gnostyczne promieniowanie. Gdyby chodziło tylko o poddanie się, to jak wielu ludzi byłoby oświeconych! Brakuje tu jeszcze tęsknoty. Trzeba jeszcze rozrywającego pragnienia tej innej rzeczywistości, pragnienie Boga. Chodzi o świadome cierpienie związane z poczuciem oddzielenia od Absolutu – a dokładniej z uświadomienia sobie tego oddzielenia.

Człowiek cierpi dopóki nie uzmysłowi sobie, że zbawienie i poczucie szczęścia nie jest w stanie zapewnić sobie sam. Dopiero kiedy to zrozumie, może narodzić się w nim pokora: to zupełnie inna siła może go zaprowadzić do zbawienia, nie jego wola. Tą siłą jest właśnie gnoza. To ona inspiruje do wypowiedzenia słów psalmisty:

Jak jeleń pragnie wód płynących, tak dusza moja pragnie ciebie, Boże!

Ps 42, 1

Gnoza – gnostyczna siła promieniowania

Co to jest gnoza? To siła o najwyższej wibracji na Ziemi. Jest wszędzie dookoła nas. Inaczej zwana Światłem, przebywa tutaj w jednym celu – aby przywołać dzieci Boga z powrotem na właściwą ścieżkę, na drogę przebudzenia boskiego człowieka w nas.

Jak bowiem mówi Biblia, Bóg nie porzuca dzieła swoich rąk (Ps 138, 8). Oznacza to, że nasz boski, pierwotny stan życia upomina się o nas – w naszej śmiertelnej, słabej, chwiejnej postaci nie czujemy się naturalnie, bo istnieje w nas element, który pochodzi nie z tego świata. Gnostyczna siła promieniowania ma na celu ponaglać nas do powrotu i nie spocznie, dopóki nie przebudzi się ostatnia ludzka istota.

Światło nie pozwala nam trwać w iluzji, tylko pobudza nas do przebudzenia. To za jego sprawą coraz więcej ludzi w obecnych czasach otrząsa się z ułudy i staje na drodze ku wyzwoleniu. Oczekuje się od nas, że, niczym syn marnotrawny, „powrócimy do Domu Ojca”, zostawiając za sobą świat zmienności.

Gnoza jest wszędzie!

Wpływ gnostycznej energii nie musi objawiać się tylko w jeden sposób – poprzez niestrudzone kroczenie ku wyzwoleniu. Kiedy nasze serca owładnięte są radością kroczenia właściwą ścieżką, często chcemy się podzielić tym uczuciem. Chcemy coś zostawić temu światu, zainspirować innych, pokazać dobry kierunek.

Jest tak wiele dzieł – zarówno historycznych, jak i współczesnych – w których widać, że gnoza była źródłem inspiracji. Artyści ci, nieraz może zupełnie nieświadomie, tworzyli dzieła, które pozwalają dostatecznie wrażliwemu odbiorcy obudzić na nowo tęsknotę za utraconą boskością. Taki obraz, książka czy film porusza, mogąc stworzyć szczelinę w skorupie, w jakiej ukrył się człowiek. Przez nią może wejść Światło.

Jest tak wiele dzieł działających w podobny sposób, lecz Harry Potter charakteryzuje się szczególną gnostyczną głębią. Każdy tom zdaje się oznaczać inny etap na ścieżce wyzwolenia, a występujące postacie odzwierciedlają różne aspekty nas samych, biorących udział w procesie przemiany. Czytając lub oglądając Harry’ego Pottera, mając na uwadze znaczenie symboli, opowieść o przygodach młodego czarodzieja staje się historią narodzin boskiego człowieka w nas samych.

Światło budzi uśpioną iskrę Ducha

Kiedy gnoza dostanie się do naszego wnętrza, ma za zadanie tylko jeden cel – obudzić boskiego człowieka, który od eonów pozostaje w nas uśpiony. Po poprzednim stanie życia bowiem pozostała w nas tylko iskra, jednak ona wystarczy, aby zapalona, rozpaliła cały nasz system do przebudzenia.

Trzeba pamiętać, że kiedy gnostyczna siła zacznie krążyć w naszym ciele, to dopiero początek. Ona sprawia, że stajemy się Poszukiwaczami i tak zaczyna się ścieżka wyzwolenia, naznaczona jeszcze wieloma próbami i związanych z nimi błędami. Dużo czasu zajęło nam zejście i osadzenie się w świecie materii – proces zrzucania balastu i rozwiązywania więzi ze światem materialnym musi trwać.

Sytuacja każdego z nas jest indywidualna, ciężko porównywać ścieżkę jednej osoby i drugiej. Mimo to dostrzegana jest pewna prawidłowość i chociaż każdy na danych etapach pracuje nad czymś nieco innym, to ogólne stopnie tej drabiny są takie same u wszystkich. Pokrótce je opiszę.

Etapy ścieżki gnostycznej

Krok pierwszy: jednoznaczne ukierunkowanie

Na pierwszym etapie powstaje czyste, niczym niezmącone pragnienie zbawienia. Proces ten to stopniowe przenoszenie akcentów w swoim życiu na duchowość. Tutaj nie jesteśmy w stanie niczego wymusić – sukces tego kroku nie wynika z większej lub mniejszej dyscypliny własnego „ja” i tłumienia swoich pragnień. Ukierunkowania na gnozę nie jesteśmy w stanie wymusić albo przekonać się do niej dobrymi argumentami – musimy do tego dojrzeć.

Przeciętny człowiek zazwyczaj dąży do tego, co uznaje za dobre, przyjemne, dające szczęście, a unika tego, co złe, nieprzyjemne, dającego smutek. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo bez pierwiastka gnostycznego to absolutnie logiczne podejście. Kiedy jednak w człowieku pojawia się pragnienie wyzwolenia, paradygmat życia zmienia się o 180 stopni.

Na pierwszym etapie ścieżki człowiek uczy się, że nie ma tak naprawdę rzeczy dobrych i złych. W istocie to umysł tak dzieli rzeczywistość. Okazuje się, że wszystkie sprawy, które człowieka dotyczą, są swego rodzaju kotwicami, które trzymają go w tym świecie i nie pozwalają się wyzwolić. Czy to oznacza, że kandydat powinien zerwać nagle wszelkie więzy? Czy niczym wielcy mistrzowie dawnych czasów, powinien porzucić rodzinę oraz wszelkie wygody życia, po czym zamieszkać w pustelni? W żadnym razie – taka droga prowadzi do zawiązania kolejnych więzów z tym światem.

Nie sposób rozwiązać węzła gordyjskiego

Na tym polega problem rozwiązania węzła gordyjskiego – kiedy z jednej strony go rozplątujemy, zawiązuje się po drugiej stronie jeszcze mocniej. W taki sposób nie jesteśmy w stanie się wyzwolić. Wszelkie sprawy, które nas dotyczą, dotyczą nas z jakiegoś powodu. Ważne jest, by wypełniać wszystkie nasze obowiązki rodzinne, społeczne i zawodowe. To absolutnie nie przeszkadza w rozwoju duchowym – bynajmniej, może go nawet przyspieszyć.

Ludzie są dla nas jak lustra, w których możemy się przeglądać. Bez towarzystwa innych rozwój nie byłby możliwy! To właśnie nasze relacje z ludźmi stają się impulsami do zmian. Zamiast więc uciekać z niewygodnych sytuacji, spróbujmy świadomie obserwować nasze reakcje. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć samych siebie. Wtedy okaże się, że to, co na początku zdawało się przeszkodą na ścieżce, okaże się kluczowym elementem, dzięki któremu się na nią zdecydowaliśmy.

Gnoza to droga środka

co to jest gnoza
Dzieło Roberta Fludda, przedstawiające proces duchowej przemiany zachodzącym w kandydacie

Kandydat gnostycznych misteriów podąża drogą środka – to ścieżka, na której uwagę zasługuje zarówno aspekt materialny, jak i duchowy. Sprawy materialne jednak traktuje w nieco inny sposób: wypełnia je w takim stopniu, w jakim jest to od niego wymagane – i nie więcej. Tak spłaca on swój dług wobec świata. A kiedy staje się on coraz mniejszy, to akcent jego życia coraz bardziej przenosi się na stronę duchową.

Nie możemy zmienić nagle wszystkiego i w pełni dostosować się do gnozy – jesteśmy zbyt powiązani z innymi osobami i różnymi sprawami. Rozwój gnostyczny jest stopniowy, potrzebuje czasu. Wszystko jednak zaczyna się w głowie – jeśli naszą świadomością nastawieni jesteśmy na gnozę, to powoli będzie się na nią robić w życiu miejsce. Wszelkie sprawy, które w niej przeszkadzają, nagle będą schodzić z drogi.

Etap budowania jednoznacznego ukierunkowania może trochę potrwać, jednak jest on kluczowy w dalszych etapach. Chodzi o stabilny fundament budowli, jaki będziemy stawiać na dalszych etapach ścieżki. Kiedy jesteśmy już całkowicie ukierunkowani na gnozę, przychodzi czas na

Krok drugi: narodziny nowej duszy

Doskonale przygotowany ziemski człowiek nie wystarczy, aby osiągnąć wyzwolenie. Sam bowiem pochodzi z tego świata – w nim się bowiem narodził. Jego dusza również jest powiązana z tym światem, bo tutaj została zrodzona. Kolejnym więc etapem są narodziny nowej duszy, która będzie miała tylko jeden cel – wyzwolenie.

Co to jest dusza?

Najprościej rzecz ujmując dusza to łącznik pomiędzy światem duchowym, a materialnym. Niektóre ścieżki duchowe pomijają duszę, pragnąc naszą ziemską świadomość wznieść do wymiaru boskiego. Chcemy jednak powiedzieć, że to niemożliwe – jak głosi stara maksyma:

Nic nie może wzrosnąć ponad własne źródło.

Tym, co należy zrobić, to stworzyć odpowiedni nośnik, dzięki któremu będziemy łączyć się ze światem duchowym. Stanowić będzie nam pomost, po którym będziemy mogli przejść do wiecznego żywota.

Dlaczego jednak stworzyć? Czy każdy z nas nie ma już duszy? To prawda, mamy duszę, jednak, tak jak i my sami, powstała w tym świecie. Zanim bowiem zapragnęliśmy połączyć się z gnozą, nasze pragnienia zapewne były nieco inne, związane bardziej z tym światem. Nasza ziemska dusza także jest ukierunkowana na ten świat. Potrzebujemy nowej duszy, która powstaje na fundamencie postawionym w kroku pierwszym.

„Ja muszę maleć, a ten drugi we mnie musi wzrastać”

Ten biblijny cytat to słowa Jana Chrzciciela o Jezusie. Tak jak Jan Chrzciciel prostował ścieżki dla Pana i po przyjściu Jezusa jego zadanie zostało zakończone, podobnie my, kandydaci, powinniśmy postąpić z rodzącą się w nas nową duszą.

Tak naprawdę, kiedy przychodzi nowa dusza, nasze zadanie ogranicza się do przeżywania swojego życia w taki sposób, aby nie przeszkadzać w zachodzącym się w nas procesie. To może być trudne, bo my jako istoty-ego pragniemy mieć kontrolę. Jej jednak mieć nie możemy – dalsze etapy ścieżki dzieją się na wyższych, bardziej subtelnych obszarach, do których jako osobowości nie mamy dostępu.

Zwieńczeniem etapu pierwszego jest człowiek, który doświadcza w sobie zmagań dwóch sił:

  • z jednej strony jest ukierunkowanie na gnozę, wynikające z pragnienia zbawienia,
  • z drugiej natomiast pragnienia związane z tym światem.

Człowiek taki jest podwójny, doświadczający rozdarcia. Po zakończeniu drugiego kroku nastąpiła transformacja duszy, a cała istota jest już w pełni otwarta na gnozę.

Nie oznacza to jednak, że cel został osiągnięty. Te dwa kroki były tylko wstępnymi etapami, dzięki którym kandydat może postawić trzeci krok, ten właściwy.

Krok trzeci: nadejście Nowego Człowieka

Ukształtowana w pełni nowa dusza rozpoczyna uzdrawianie całego człowieka. Można więc powiedzieć, że na tym etapie człowiek rodzi się na nowo.

Tak jak Jezus podróżował po swoim kraju dokonując uzdrowień, wskrzeszając i nauczając, tak również nowa dusza dokonuje pracy w naszym ciele. Rozwiązuje ona wszelkie pozostałe więzi, które łączą nas z tym światem.

Praca ta jednak osiąga w pewnym momencie swój moment kulminacyjny: im dłużej ona trwa, tym więcej jest w nas energii, która nie jest z tego świata. Natomiast im jest jej więcej, tym powstaje większy konflikt ze światem ziemskim. Rodzi się napięcie, które w pewnym momencie musi się rozładować. W końcu, tak jak Jezus zostaje ukrzyżowany przez tych, których wcześniej nauczał, tak również my musimy „umrzeć” w tej naturze, aby narodzić się w pełni w świecie boskim.

Śmierć Jezusa na krzyżu może być trafną metaforą naszej śmierci, jako osobowości. Umieramy na krzyżu, z którego pozioma belka jest życiem w świecie materialnym, a pionowa – życiem duchowym. W sposób stare „ja” odchodzi, aby mógł przyjść Nowy Człowiek.

Gnoza w dziejach świata

Gnostyczna ścieżka wyzwolenia nie jest niczym nowym. Na przestrzeni dziejów, w różnych miejscach na świecie, znanych jest wiele ugrupowań gnostyckich, których zadaniem było szerzenie prawdy o człowieku i jego pochodzeniu. U podstaw większości wielkich religii były osoby, które doświadczyły tej prawdy, jednak czas i ludzka mentalność stopniowo zniekształciły Powszechną Naukę.

Przypowieść o kocie w klasztorze

W buddyjskim klasztorze mieszkał kot. Był bardzo towarzyski i zabiegał o uwagę mnichów nawet podczas wieczornych medytacji. Pewnego dnia opat klasztoru, zaraz przed porą praktyki, złapał kota, wyniósł na zewnątrz i przywiązał go do słupa. Tam pociecha spędziła wieczór. Praktyka odbyła się bez zakłóceń, a po medytacji kot został odwiązany. Postanowiono tak robić każdego dnia.

Opat był już starszy, więc w końcu zmarł. Zwyczaj przywiązywania kota jednak pozostał. W końcu odszedł i kot, jednak mnisi szybko znaleźli nowego zwierzaka, z którym zaczęli postępować w ten sam sposób. Pokolenia mijały, a nowi mieszkańcy klasztoru uczyli się, aby zawsze przywiązywać kota na zewnątrz podczas wieczornych medytacji.

Setki lat później podczas mów Dharmy opowiadano, jak kot przywiązany do słupa skutecznie wpływa na doświadczenie oświecenia.

Każda religia świata na początku obcowała z prawdą, ponieważ tworzona była przez ludzi z bezpośrednim wglądem. Nauka była wtedy żywa. Z czasem jednak historia się powtarza: wielcy mistrzowie odchodzą, a to, co było wcześniej sposobem interpretacji, praktycznym rozwiązaniem czy żywym przekazem, staje się dogmatem. Prawda już przestaje być istotna: teraz ważne stają się zasady, wedle których się postępuje. To one są nowym bogiem.

Ugrupowania gnostyczne na przestrzeni wieków

Właśnie dlatego, między innymi, gnostycy na przestrzeni dziejów tworzyli swoje ugrupowania – aby unikać dogmatów i skostnienia, tzw. krystalizacji. Kolejnym ważnym powodem jest też fakt, że gnoza nie miała łatwego życia: uznana za herezję była zwalczana, a jej zwolennicy nieraz kończyli na stosach. Z tego też powodu wiedza gnostyczna była często ukrywana w zawiłej symbolice, aby uniknąć podobnych przeciwności.

Mozaika z katedry w Sienie przedstawiająca Hermesa Trismegistosa w towarzystwie mędrców wschodu i zachodu.

Gnoza jednak zawsze była. Już w czasach starożytnego Egiptu funkcjonowała jako hermetyzm, a jej wielkim mistrzem była legendarna postać Hermesa Trismegistosa. Dzieło, stanowiące trzon hermetycznej filozofii, Corpus Hermeticum, to szczegółowy opis boskiego pochodzenia człowieka oraz jego przeznaczenia.

W czasach początków chrześcijaństwa również nie brakowało gnostyków. Szybko jednak oni rozstali się z głównym nurtem, nie traktując Ewangelii dosłownie, a ezoterycznie, symbolicznie. Dla gnostyków bowiem opis życia Jezusa nie jest dosłowną opowieścią historyczną, a symbolicznym opisem wędrówki Światła w człowieku.

W średniowieczu gnostycyzm chrześcijański wyewoluował do ruchu, który swego czasu we Francji miał większe wpływy niż kościół katolicki. Mowa o katarach i kataryzmie. Katarzy posiadali prawdziwą szkołę wtajemniczeń, której etapy prowadziły do stania się Parfaits, „doskonałymi”.

Istnieje wiele grup w dziejach, których można określić jako spadkobierców gnozy. Nie sposób je zliczyć i wszystkich opisać. Niektórych zapewne nawet nie znamy. Możemy mówić o manichejczykach w Persji, albo Bogomiłach w Bułgarii. W XVII wieku pojawili się Różokrzyżowcy z historią o Chrystianie Różokrzyżu i Alchemicznych Godach. A jeśli bliżej przyjrzeć się pismom alchemików, to okaże się, że mogli poszukiwać innego złota, niż materialnego – złoto, w które może przerodzić się ziemski człowiek, ołów. Gnoza obecna jest w buddyzmie, jak i hinduizmie. Wielka chińska księga Tao te King to prawdziwa skarbnica gnostyczna.

Czytelnika zainteresowanego powszechnością gnozy odsyłam do bogatej literatury Jana van Rijckenborgha i Catharose de Petri. Napisali oni m.in. książki, stanowiące interpretację ksiąg mądrości różnych czasów i miejsc. Dla przykładu: o dziełach hermetycznych można poczytać w czterotomowej Pragnozie Egipskiej, a Tao te King zinterpretowali w Chińskiej Gnozie.

Gnoza jest wszędzie i od zawsze

W każdym momencie w historii Ziemi pojawiały się osoby wrażliwe na jej impuls, za czego sprawą stawali się oni nauczycielami, przekazującymi Powszechną Naukę światu. Gnoza to siła, która wszelkimi drogami stara się dotrzeć do człowieka. Spotkać ją więc możemy w różnych szatach, określaną w różny sposób. Jeśli jednak jesteśmy wrażliwi na jej impulsy, dostrzeżemy ją bez trudu, nawet jeśli pokaże się nam w nieco innej formie.

Ścieżka gnostyczna w naszych czasach

Tak jak gnoza była obecna kiedyś, jest ona i dzisiaj. Praca z gnozą rzadko kiedy była w pojedynkę – była to praca w grupach, w postaci prawdziwych szkół duchowych.

Na szczęście w obecnych czasach gnozie jest znacznie łatwiej; nie ma zagrażającej jej inkwizycji, nie musi więc się ukrywać. Dlatego też można ją spotkać jako oficjalne ugrupowania, do którego wszyscy mogą się dostać, jeśli zrodzi się w nich pragnienie wyzwolenia.

Niewątpliwie jest więcej wartościowych miejsc i ugrupowań do wzrostu duchowego, lecz szczególnym jest Złoty Różokrzyż. To Szkoła Duchowa nawiązująca swoją tradycją zarówno do Różokrzyżowców, jak i średniowiecznych Katarów. Jasno i współczesnym językiem nakreśla ona drogę do wyzwolenia. Jeśli więc gnostyczny impuls porusza także i ciebie, to dobre miejsce, aby go zrozumieć i odpowiednio ukierunkować.

Zakończenie

Ten artykuł stanowi tylko ogólny zarys zagadnienia, czym tak naprawdę jest gnoza. Jest jeszcze tak wiele tematów z tym związanych, i z pewnością czytelnikowi mogło zrodzić się wiele pytań w głowie podczas lektury. Sednem tego artykułu nie było wyczerpanie tematu, a zaznaczenie pewnego kierunku poszukiwań odpowiedzi na pytanie: „co to jest gnoza?”. Jeśli treść wzbudziła ciekawość oraz skłoniła do własnych przemyśleń, to cel uważam za osiągnięty.

Gnoza jest dynamiczna, więc nie można jej konkretnie zdefiniować. W miarę wzrostu świadomości nasze rozumienie gnozy będzie się zmieniać. Zaczniemy patrzeć na nią z trochę innej perspektywy i co innego będzie dla nas znaczyć. Otwórzmy się na to, bo tak naprawdę rozwój nie ma końca – jest tylko ciągłe wzrastanie. A kiedy uznajemy, że coś wiemy, to w istocie zamykamy się i wychodzimy z nurtu życia. Stałe jest to, że wszystko się zmienia – wejdźmy w tę stałość i zmieniajmy się, od siły do siły, od wspaniałości do wspaniałości.

3 komentarze

  • Bernadetta Bogdańska

    Zetknęłam się z Różokrzyżem, jednak mnie nie przekonał. Nie dlatego, że nie ma tam wiedzy prawdziwej, bo jest, ale jest w takim wydaniu, które jest nieprzystające do naszych czasów oraz podawane w kastowy sposób, którego nie lubię. Wole zamiast słowa „gnoza” po prostu określenie „wiedza duchowa”. Jednak idea połączenia gnozy z Harrym Potterem jest przednia i ma głęboki sens.

    • Harry Potter dla Poszukujących

      Dziękuję za komentarz! Cieszę się, że zauważasz potencjał głębi „Harry’ego Pottera” 🙂 A jeśli chodzi o Różokrzyż: gnoza, albo – jak to trafnie określiłaś – wiedza duchowa trafia do ludzi na różne sposoby. Trochę jak z jedzeniem: każdy potrzebuje witamin, ale czy jako ich źródło wybierze jabłko, czy mango, to już indywidualna sprawa 🙂 Światło jest na tyle szczodre, że daje nam wiele możliwości spotkania z nim. I to jest piękne. Pozdrawiam!

Daj znać, co o tym myślisz!