„Harry Potter” i Biblia, cz.2

Idź do cz. 1

Fundamentalni chrześcijanie, którzy bronią się przed Harrym Potterem, czasem narzekają na to, że u Rowling dobrych i złych postaci nie da się łatwo odróżnić od siebie, gdyż dobro i zło zostały zmienione w odcienie szarości. Twierdzą oni także, że Rowling próbuje przez to zmylić i wypaczyć moralny osąd czytelników. Uważam jednak, że jest wręcz przeciwnie. Zdaje się, iż raczej autorka oczekuje, że czytelnicy rozpoznają zwodniczość pozorów i prawdę będą umieli rozpoznać sercem. W tym właśnie idee zawarte w cyklu o Harrym Potterze doskonale korespondują z głównym przesłaniem chrześcijańskiej Biblii.

Bo widzisz, Harry, to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności (Harry Potter i Komnata Tajemnic, str. 347)

zapewnia Dumbledore zmartwionego Harry’ego, właśnie w tytułowej Komnacie Tajemnic. Ta myśl stanowi wyzwanie dla każdej powieściowej postaci i jest ideą, która staje się coraz ważniejsza w miarę rozwoju całej opowieści. W momencie, gdy Voldemort powraca do pełni sił, waga wyboru pomiędzy „tym, co słuszne, a tym, co łatwe” („Harry Potter i Czara Ognia”, s. 748) nabiera szczególnej wyrazistości.

Percy Weasley i jego przemiany

W rzeczywistości jednak prawie wszystkie książki cyklu prowadzą do takiego momentu jednoznacznego wyboru, jasnego opowiedzenia się po którejś ze stron. Tak dzieje się w przypadku Percy’ego, którego przez pierwsze trzy książki przedstawia się jako postać zabawną. Fred i George często wyśmiewają go, żartują z niego, a przez rodziców jest traktowany pobłażliwie. Jednak w konsekwencji wybiera on jednoznacznie ścieżkę ambicji i kariery, poczynając od prefekta przez naczelnego chłopca do asystenta szefa Wydziału Międzynarodowej Współpracy Magicznej.

To także jest temat, który można odnaleźć w myśli chrześcijańskiej. Podstawą Księgi Przysłów w Starym Testamencie jest idea, że ludzie w prawdziwym życiu mogą stopniowo budować dobry charakter poprzez wielokrotne i celowe wybieranie dobrych ścieżek oraz zły charakter poprzez wielokrotne wybieranie złych ścieżek. Przysłowia sugerują również, że prawdziwa jakość charakteru danej osoby – dobrej czy złej, silnej lub słabej – ujawnia się pod presją nieprzyjemnych lub nieoczekiwanych okoliczności. Mówi o tym jeden z biblijnych wersetów:

Gdy burza szaleje, bezbożny ginie, lecz sprawiedliwy stoi na gruncie wiecznym. (Przyp 10, 25)

Dopóki powrót Voldemorta nie staje się faktem dokonanych i presja nie jest aż tak mocna, to możemy bez przeszkód śmiać się z napuszonego Percy’ego. Jednak gdy w zakończeniu książki Harry Potter i Czara Ognia ​​jego lojalność wobec rodziny i Dumbledore’a – z powodu zsumowania się wyborów, których dokonywał przez kilka lat – nagle zostaje poddana w wątpliwość, zupełnie zmienia się perspektywa oglądu postaci. Dla czytelnika może to być zaskakujące, nawet szokujące. Smutne jest to, że sam Percy zdaje się nie uświadamiać sobie, że stopniowo zaprzedawał swoją duszę organizacji. Jego ojciec Artur, postępował zupełnie odwrotnie – dokonywał świadomych wyborów, jednoznacznie opowiadał się po stronie słabszych, zawsze bronił mugolskich praw. Zapłacił za to – bez wątpienia – utratą awansu w pracy i niskim uposażeniem. Jego pozbawione okien biuro wielkości schowka na miotły świadczy o tej jawnej niesprawiedliwości oraz jest wyrazem świadomie poniesionych kosztów. Pomimo wszystko jego uczciwość i lojalność wobec sprawy Zakonu – bez względu na okoliczności – pozostają niezachwiane.

W tym kontekście warto zwrócić jeszcze raz uwagę na dokładny sens wypowiedzianych przez Dumbledore’a słów, słów złożonych w hołdzie dla zmarłego Cedrika Diggory’ego. Dumbledore nie mówi o wyborze między tym, co jest dobre a tym, co jest złe, lecz o wyborze między tym, co właściwe a tym, co łatwe. W moim odczuciu jest to odbicie słów Jezusa:

Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajduje. (Mt 7, 13 – 14).

Zbyt łatwo feruje się wyroki i odsądza Harry’ego Pottera od czci i wiary. Nie jest sztuką moralizować, pouczać i wskazywać jednoznaczne postawy oraz zachowania. Ważna jest droga do nich prowadząca. Ludzie muszą dokonać świadomego wyboru, aby oprzeć się złu, a takie zachowanie ma swoją cenę. Po raz kolejny dowiadujemy się, że Biblia przekazuje dokładnie to samo przesłanie w swojej analizie moralnych dylematów, z którą często my sami się zmierzamy.

Władza i moc Jezusa i Dumbledore’a

Jak można się spodziewać, w opowieści o walce dobra ze złem, w której obie strony walczą o dominację, książki o Harrym Potterze mają wiele do powiedzenia na temat używania i nadużywania władzy. Najpierw chciałabym podkreślić jeden aspekt tego problemu poprzez przeciwstawienie skrajności uwidocznionych w opowieści o Voldemorcie i Dumbledorze.

Po odrodzeniu w części czwartej Voldemort chwali się przed zebranymi Śmierciożercami:

(…) zamierzam okazać wam swoją prawdziwą moc, zabijając go [Harry’ego Pottera] tu i teraz, przed wami wszystkimi. (…) Pozwolę mu walczyć, żebyście nie mieli wątpliwości, który z nas jest silniejszy” (Harry Potter i Czara Ognia, str. 683)

Na tym etapie Voldemort uważa, że Harry nie jest już dłużej zagrożeniem dla jego planów, więc chęć zabicia go wynika z poczucia upokorzenia przez bycie pokonanym przez Harry’ego w przeszłości. Nie ma on innego celu niż udowodnienie, że potrafi to zrobić. Przypomnijmy sobie w tym miejscu słowa Quirrella wypowiedziane w pierwszej części cyklu:

Nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga… I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę… (Harry Potter i Kamień Filozoficzny, str. 300)

Zdajemy sobie sprawę, że dla Voldemorta i jego zwolenników powściągliwość daje pozory słabości, a bycie słabym jest dla nich po prostu nie do zniesienia. Voldemort musi stale demonstrować swoją siłę i dominację nad otaczającymi go ludźmi. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku profesora Dumbledore’a. W rozmowie z profesor McGonagall, gdy oboje czekają na przybycie Hagrida z małym Harrym, Dumbledore mówi: „Voldemort ma do dyspozycji moce, których ja nigdy nie będę miał”. Na to McGonagall odpowiada: „Bo jest pan… no… zbyt szlachetny, by się nimi posługiwać.” . (Harry Potter i Kamień Filozoficzny, str. 14). Zgredek też zdaje sobie sprawę, że moce Dumbledore’a są podobne i rywalizują z tymi, które pochodzą od Tego Którego Imienia Nie Można Wymawiać (Harry Potter i Komnata Tajemnic, str. 24).

Dumbledore wydaje się nie mieć pragnienia udowodniania nikomu tego, jakie siły posiada. Nie boi się także tego, że prywatnie lub publicznie może zostać odebrany jako człowiek słaby. Ma do tego dystans, po prostu się tylko z tego śmieje. Przez Ritę Skeeter został określony jako skretyniały dinozaur (Harry Potter i Czara Ognia, str. 323), a Zgredkowi i innym skrzatom domowym z Hogwartu dał pełne pozwolenie nazywania siebie starym dziwakiem (Harry Potter i Czara Ognia, s. 332). Takie zachowanie pokazuje jedną z wyjątkowych cech charakteru Dumbledore’a, czyli pokorę. I nie jest to fałszywy rodzaj pokory. On zna zakres swojej mocy i jest przygotowany do okazania jej wówczas, kiedy to naprawdę ma znaczenie. Warto zwrócić w tym kontekście uwagę na moment odmowy „cichego odejścia”, gdy stwory z Ministerstwa próbują go usunąć z jego biura w Zakonie Feniksa. Nie, jego pokora opiera się na głębokim, wewnętrznym bezpieczeństwie, które eliminuje jakąkolwiek potrzebę usprawiedliwienia się lub popisywania swoją wielkością przed resztą świata jedynie w celu zachowania własnego wizerunku.

Pokora oparta na wewnętrznym bezpieczeństwie

Pod tym względem podejście Dumbledore’a do władzy znajduje odzwierciedlenie w życiu Jezusa zapisanym w Ewangeliach. Jezus wiedział doskonale, że miał ogromną moc, której mógłby użyć w dowolnej chwili. W obliczu zdrady i aresztowania w ogrodzie Getsemani powiedział do swoich uczniów:

Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? (Mt 26, 53)

Wiedział też, że ma wrogów, którzy próbowali go oczernić nazywając go żarłokiem i pijakiem (Mt 11, 19), ale nigdy nie zadał sobie trudu, by zaprzeczyć oskarżeniu. Innym razem, gdy stwierdził, że wielu jego zwolenników zaczyna odchodzić, dał także swoim dwunastu najbliższym przyjaciołom pełne pozwolenie na opuszczenie go, z czego oni, oczywiście, nie skorzystali. (J 6, 67 – 69)

Podobnie jak Dumbledore, Jezus nie miał absolutnie nic do udowodnienia, ponieważ posiadał głębokie wewnętrzne bezpieczeństwo, którego nic nie mogło zakłócić. To bezpieczeństwo zostało zakwestionowane już na początku jego służby, kiedy przedstawiono mu trzy konkretne pokusy nadużycia jego władzy: pokusę nadnaturalnego produkowania chleba, rzucenia się z wysokiego budynku i cudownego przeżycia tego upadku oraz dążenia do uzyskania politycznego znaczenia we wszystkich królestwach świata (Łk 4, 1 – 12). Jedna fraza pojawiająca się w dwóch z tych trzech pokus brzmi: Jeśli jesteś Synem Bożym (…). Szatan, podobnie jak Voldemort zakłada, że każdy, kto ma moc, musi się nią pochwalić, więc nakłania Jezusa, by zdusił swoją pokorę i okazał siłę tylko po to, aby udowodnić jej istnienie. Jezus opiera się wszystkim trzem pokusom i zawsze decyduje się na używanie mocy nie dla własnego wywyższenia, ale by leczyć i pomagać innym ludziom w potrzebie.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chcę powiedzieć o mocy Dumbledore’a i jego pokorze. Prawdopodobnie to moja ulubiona scena z pierwszej części cyklu, a dotyczy Zwierciadła Ain Eingarp. Dumbledore znajduje Harry’ego ponownie wpatrującego się w odbicia swoich rodziców. Dyrektor Albus Dumbledore – Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów (Harry Potter i Kamień filozoficzny, s. 57) – tej nocy siedzi na podłodze, aby pocieszyć i wspomóc samotne dziecko w żałobie. Czytając to, nie mogę nie wspomnieć o opisie ze Starego Testamentu, w którym Bóg mówi przez proroka Izajasza:

Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz jestem też z tym, który jest skruszony i pokorny duchem, aby ożywić ducha pokornych i pokrzepić serca skruszonych. (Iz 57, 15).

W swojej pokorze i odmowie udowodnienia siły, którą niewątpliwie posiada, Dumbledore jest niezwykle podobny do Boga lub do Chrystusa. Jednak z pewnością istnieją cechy, dzięki którym Dumbledore nie przypomina chrześcijańskiego Boga, na przykład, jak wiemy z Zakonu Feniksa i Księcia Półkrwi, nie jest nieomylny. Nie twierdziłabym tego, że on (lub jakakolwiek inna postać w historii) jest wyraźnym typem Chrystusa, tak jak Aslan z Opowieści z Narnii. Nie mogę też wskazać żadnych oczywistych symboli biblijnych w książkach o Harrym Potterze. Lew i wąż, symbole domów Gryffindoru i  Slytherinu, pojawiają się w Biblii, najwyraźniej jako obrazy dobra i zła. Jezus jest opisany jako lew z pokolenia judy (Ap 5, 5), podczas gdy wąż symbolizuje Szatana w ogrodzie Eden (Rdz 3, 1). Jakkolwiek te dwa obrazy są w Biblii ambiwalentne, ponieważ Szatan jest również porównywany do ryczącego lwa szukającego kogo by pochłonąć (1 P 5, 8), podczas gdy jedna z opowieści o Izraelitach na pustyni Synaj dotyczy wywyższonego na drzewcu węża, który ma właściwości lecznicze (Księga Liczb 21: 9), a chrześcijańscy teologowie postrzegali to jako zapowiedź Jezusa podniesionego na krzyżu.


Lisa Cherrett,
harrypotterforseekers.com

Daj znać, co o tym myślisz!