Ostatni Potomek Rodu Black, cz.1

Moim celem jest przedstawić Czytelnikowi obraz czegoś, co jest zasadniczo niezniszczalne, nienaruszalne i niebywale piękne, coś, co każdy posiada, pomimo że jest to pogrążone w głębokim śnie. Mam nadzieję, że ten obraz będzie na tyle jasny i żywy, że pozostanie z Czytelnikiem w przyszłości i że będzie błyszczał w sercu jak cicha, święta myśl, która może zostać powołana do życia w każdej chwili, kiedy zwróci się ku niej umysł.

Obraz, o którym chciałbym porozmawiać to ten, który Jan van Rijckenborgh nazywa mentalnym obrazem niezniszczalnej istoty ludzkiej.

Można o tym przeczytać w części pierwszej książki ,,Nadchodzący Nowy Człowiek”.

O tym zagadnieniu nie mówi się i praktycznie nikt o nim nie słyszał. Dzieje się tak dlatego, że sposób, w jaki omawia się go w ,,Nadchodzącym Nowym Człowieku” brzmi wyjątkowo abstrakcyjnie i daleko wykracza poza nasze zwyczajne, codzienne doświadczenie.

Jeżeli jednak można znaleźć inspirującą historię, da się zaczerpnąć coś z tej niezwykłej rzeczywistości, wtedy pojęcie abstrakcyjne przeradza się w konkretne, kryształowo przejrzyste i nie da się o nim zapomnieć.

Jan van Rijckenborgh mówi, że każda myśl jest żywą istotą tworzoną przez nasz mózg. Jeżeli myślimy bardzo często o pewnym zagadnieniu, to wzmacniamy istotę mentalną, a ona rośnie i przybiera na sile. Może się stać na tyle potężna, że zaczyna nas prześladować i trudno nam oderwać się od niej. Doświadczyliście już zapewne tego, że trudno było kontrolować myśli przez to, że przejmowała nad wami kontrolę jakaś jedna potężna idea.

Te obrazy mentalne krążą wokół nas, są stale w ruchu. Jednak, kiedy stajemy się poszukiwaczami Boskiego Życia, powstaje obraz myślowy, który nie krąży wokół, ale jawi się jako nieruchomy kształt stojący przed nami i trwa tak w pełnym blasku. Dzieje się z tym podobnie, jak z wszystkimi obrazami mentalnymi: rosną, jeśli je zasilamy, ale nigdy nie stają się kompulsywne. Rzec można, iż jest to obraz o zamkniętych oczach. Oczekuje on na nas w ciszy, aż powołamy go do życia naszym najgłębszym i najświętszym dążeniem.

Czy historia o tym jest napisana w taki sposób, że może zacząć jasno i wyraźnie istnieć w naszej wyobraźni i wcielić się w życie?

Owszem. To tak naprawdę jedna z najbardziej znanych historii, jakie kiedykolwiek zostały napisane. Jest to jedna z najlepiej się sprzedających książek wszechczasów, po Biblii i myślach Przewodniczącego Mao. Tak, jest to historia Harryʼego Pottera. Ta opowieść przedstawia nam bardzo wyraźne wyobrażenie obrazu mentalnego nieśmiertelnej istoty ludzkiej obecnej w nas.

W książkach o Harrym Potterze mentalny obraz nieśmiertelnej istoty ludzkiej to Syriusz.

Zapewne wiecie wszyscy, że Syriusz jest najjaśniejszą z gwiazd, zaraz po słońcu. Dlaczego to gwiazda?

Kiedy rodzi się Jezus, by obwieścić jego narodziny na wschodzie pojawia się gwiazda. Historia o jej pojawieniu się pochodzi z Egiptu. To tam Syriusz zapowiadał narodziny Horusa.

Co znaczą dla nas dzisiaj te stare legendy?

Jak zapewne wiecie, każda istota ludzka ma wokół siebie niewidzialne pole sił. Jest ono nieśmiertelne i nie ginie po naszej śmierci. Istniało zanim się urodziliśmy, ma kształt sferyczny, a jego granice sięgają kilka metrów poza nasze ciało. To znaczy, że znajdujemy się w środku wielkiej, niewidzialnej sfery, czy też kuli, która całkowicie kontroluje nasze istnienie, chociaż my tego nie zauważamy.

Wszystko, co nas określa, wszystkie talenty, pragnienia, obawy są determinowane przez tę sferę. Jednak jest ona u każdego z nas inna. Blisko jej zewnętrznej granicy znajdują się skupiska magnetyczne. Każda cecha i każdy aspekt naszej istoty odpowiada jednemu takiemu skupisku. Nie można ich zobaczyć, ale gdybyśmy potrafili, zauważylibyśmy siebie pośrodku osobistego, miniaturowego wszechświata, otoczonego gwiazdami i konstelacjami. Każdy z nas posiada dwanaście konstelacji w takim polu sił, które nazywamy mikrokosmosem. Razem z dwunastoma znakami zodiaku determinują one nasz charakter i przeznaczenie.

W rezultacie jesteśmy wszyscy zamknięci w więziennej celi. Co mam przez to na myśli? Jako, że tu, w tej przestrzeni, gdzie teraz się znajdujemy, istnieje też inny wszechświat, w którym panuje zupełna wolność, pokój, całkowita czystość oraz brak śladów zła i śmierci. Dlaczego tego wszechświata nie widzimy i nie doświadczamy? Dzieje się tak, ponieważ konstelacje w naszym osobistym polu sił wygaszają je!

Podobnie jak radio dostraja się do pewnej długości fali, żeby można było usłyszeć jakąś stację, tak samo nasze pole sił jest dostrojone do długości fal tego wszechświata. Z powodu częstotliwości, do których jest przyzwyczajone nasze własne pole sił, wygaszamy wieczny, boski wszechświat w nas.

A jednak wszyscy mamy zdolność dostrojenia się do Królestwa Niebios (w ten sposób często nazywa się ten wszechświat). Kiedyś, bardzo dawno temu, mieliśmy wszyscy pole sił dostrojone do wszechświata wiecznego pokoju. Nasze pole sił jest nieśmiertelne i nie da się go zniszczyć, ale jeżeli nie używamy go w takim celu, do jakiego jest przeznaczone, popada w stan uśpienia – staje sie latentne. Zasypia w taki sam sposób, jak jest to symbolicznie opisane w bajkach braci Grimm – Briar Rose (Królewna Śnieżka) albo ,,Szklana trumna”. Właśnie to stało się z naszym polem sił. My, ludzka fala życiowa, bierzemy udział w zdarzeniu, które nazywamy ,,upadkiem”. W procesie, który trwa od milionów lat wyłączyliśmy z naszego pola sił swój boski, doskonały świat i wybraliśmy rzeczywistość konfliktu, wyzysku, wszechobecnego zła i śmierci.

Ale wiecie wszyscy, że mamy też w sercu drzemiący boski potencjał. Nazywamy go czystą, białą lilią albo białą różą, boskim nasieniem. Stanowi on punkt środkowy, centrum naszej celi więziennej, ale żeby wyrosnąć, jest mu potrzebne światło – bez niego nie może się otworzyć.

Jeśli zaczynamy tęsknić za powrotem do życia z Bogiem, zaczyna się dziać coś zdumiewającego.
Nasza tęsknota styka się z uśpioną gwiazdą w najdalszym zakątku naszego pola sił. Gwiazda, która miliony lat temu świeciła jasno jak słońce, teraz znów zaczyna emitować maleńki promień światła. Dzieje się zupełnie tak, jakby wywiercono mały otworek w ścianie naszej celi więziennej. Przez ten otworek wielkości główki od szpilki błyszczy Boskie Światło. To promień energii o niezwykle wysokiej wibracji, wyższej niż jakakolwiek inna pochodząca z naszego upadłego wszechświata.

Ten maleńki promień światła pada na ziarno ukryte w naszym sercu, co oznacza, że owo ziarno może otworzyć się, wykiełkować i urosnąć stając się potężnym drzewem – Drzewem Życia.

To uśpione słońce na firmamencie naszego pola sił w kształcie sfery jest znane od zawsze. W Nowym Testamencie nazwane zostało Gwiazdą Betlejemską. Kiedy urodził się Jezus, na Wschodzie pojawiła się gwiazda. Kiedy urodził się Harry Potter, Syriusz został jego ,,ojcem chrzestnymˮ.

Wiemy, że matka Harryʼego miała na imię Lily (z ang. lilia), a jego ojciec był czarodziejem, który potrafił zamieniać się w jelenia. Jeleń symbolizuje tęsknotę za powrotem do Boga. Dlatego Jan van Rijckenborgh tak często cytuje Psalm 42, 2:

Jak jeleń pragnie wód płynących,
Tak dusza moja pragnie Ciebie Boże!

Co się dzieje, kiedy nasze serce zaczyna tęsknić za Boską Energią? Lilia zaczyna otwierać się i rodzi się Nowa Dusza. W Nowym Testamencie ta Nowa Dusza nazwana została Jezusem. W książce Harry Potter to sam Harry symbolizuje Nową Duszę.

Jeśli ziarnu podamy wodę, to wykiełkuje i wyrośnie z niego roślina, która kieruje się ku słońcu. Jaka to roślina? Wszyscy wiemy, że ziarno zawiera w sobie wszelkie informacje, które określają właściwości powstającej rośliny, czyli jej wielkość, wygląd kwiatów, liści i owoców itp. Ten zbiór informacji, plan zawarty w ziarnie nazywamy genami. Nasze ciało jest także zdeterminowane przez nasze geny. Według takich samych zasad Dziecko Boga otwiera się na Boski Wszechświat. Istnieje plan jego wiecznego wzrostu i rozwoju.
Jan van Rijckenborgh nazywa to zjawisko ,,boskim archetypem”. Ten archetyp jest boską myślą ukrytą w stworzeniu ludzkości, a każda istota ludzka ma archetyp indywidualny. Kiedy wzięliśmy udział w tzw. upadku, zignorowaliśmy ten archetyp, a on stopniowo przestał wibrować i oddziaływać, można metaforycznie powiedzieć – zapadł w sen. Jednak, kiedy Boskie Światło pada na to ziarno w sercu, archetyp z nim powiązany znów zaczyna wibrować, a Nieskończony Plan Boskiego Życia wolnego od cierpienia, chorób i śmierci ożywa.
Archetyp rzutuje siebie na nasze osobiste pole sił i przyjmuje pozycję podobną do wielu obrazów mentalnych, które istnieją w naszym polu sił. Różnica między boskim obrazem mentalnym a innymi polega na tym, że ten obraz mentalny nie krąży tam i z powrotem w naszym ciele, ale przyjmuje pozycję na wprost nas i błyszczy emanując ciszą i spokojem. W ten sposób, kiedy Nowa Dusza się rodzi, następuje cielesna konfrontacja z Boskim Planem.

Najistotniejsze jest, żebyśmy zaczęli współpracować z siłami zawartymi w tym Boskim Planie. W każdym momencie, gdy kierujemy swoje pragnienia i myśli na Nowe Życie w Boskim Wszechświecie, zasilamy ten mentalny obraz. Nasza tęsknota za świętością sprawia, że Syriusz świeci jeszcze jaśniej, a zatem archetyp zaczyna silniej wibrować, co powoduje, że boski obraz mentalny wzrasta i ożywia się – Nowa Dusza wzrasta.

W książkach o Harrym Potterze Syriusz staje się mentorem i przewodnikiem Harryʼego, daje Harryʼemu rady w chwilach, kiedy bohater nie wie, co robić.

Niestety w tym procesie jest również obecny zdrajca. Gdyby wszystko było tak proste, to wszyscy potrafilibyśmy wejść w proces wyzwolenia bardzo szybko.

W naszym własnym ciele posiadamy siłę, która wydaje się, że nam sprzyja. Była nam bardzo pomocna w przeszłości i chroniła nas przed nieprzyjaciółmi. Ta siła jest ukryta w systemie śledziony i wątroby. Jan van Rijckenborgh nazywa ją naszą istotą pożądań, ja-krwi, ziemską duszą, albo po prostu ,,ja’’. Nazwę ją w tym opisie „egoˮ.

U Harryʼego Pottera system śledziony-wątroby jest symbolizowany przez najlepszego przyjaciela Harryʼego, czyli Ronalda Biliusa Weasleya. Słowo ‘bilius’ odnosi się do bilious (żółciowy), co oznacza zbyt dużą ilość żółci wytwarzanej przez wątrobę. W pierwszych trzech częściach historii Ron ma swoje zwierzę. Co to za zwierzę? Tak, szczur! Co za niewiarygodnie odpowiedni symbol naszego ego! Szczur to naprawdę wytrzymałe stworzenie, ale jeśli ktoś nazwie nas szczurem, nie traktujemy tego jak komplement! Ten szczur to właściwie czarodziej, który zmienił się w gryzonia.

Dowiadujemy się, że był on przyjacielem ojca Harry’ego i Syriusza. Zdradził jednak swoich przyjaciół i spowodował, że Syriusz, który jest niewinny, został zamknięty w więzieniu.

Jan van Rijckenborgh mówi nam, że ego zaczyna współpracować z naszą tęsknotą za światem boskim. Ego jest bardzo inteligentne, ma bardzo długą historię i przesłania mentalną koncepcję Człowieka Wieczności poprzez iluzje oraz spekulacje. Prawdziwia tęsknota za Bogiem ignoruje ego, a zatem ono udaje, że aprobuje to dążenie. To jest ta wieczna zdrada, której doświadcza każdy Poszukujący. Ego wiedzie Poszukiwacza do rozmaitych interesujących idei i ruchów ezoterycznych, szepcze nam do ucha, że staliśmy się istotami potężnymi o wielkich, tajemnych mocach. Słyszymy o ludziach, którzy potrafią podróżować przez świat astralny, albo rozwijają dar jasnowidzenia, że przez intensywne skupienie można osiągnąć panowanie nad sobą itp. Rezultat tych poszukiwań jest taki, że jesteśmy coraz bardziej odsuwani od naszej prawdziwej tęsknoty. Mentalny obraz wieczności, boskiej istoty jest uwięzniony w naszym polu sił i zaczyna usychać z tęsknoty, a następnie zamiera.

Syriusz znajduje się w więzieniu Azkaban i nie ma pożywienia. Dementorzy pilnujący go próbują wyssać z bohatera wszystkie pozytywne emocje i dlatego wygląda on, jakby głodował. Jan van Rijckenborgh mówi, że Prometeusz jest dosłownie przykuty do skały. Jego wątroba jest codziennie wyjadana.

Syriuszowi jednak udaje się po dwunastu latach uciec. Szuka on Rona, żeby ten uśmiercił szczura. Kiedy w końcu go znajduje, ten zmienia się z powrotem w czarodzieja i w ostatnim momencie udaje mu się uciec. Co to oznacza?


Hans Andréa,
harrypotterforseekers.com

3 komentarze

    • Harry Potter dla Poszukujących

      Agato, dziękuję za to pytanie! Kluczowe w tym aspekcie jest nasze ukierunkowanie w życiu. Jest takie porzekadło: „wejdź między wrony, a zaczniesz krakać jak one”. Z tym, z czym na co dzień obcujemy, wymieniamy się energią i się z tym mimowolnie wiążemy. Na to nie ma silnych – po prostu tak już jest. Jeśli całe nasze życie dotyczy codziennych problemów, nasze myśli wypełnione ziemskimi ambicjami, pragnieniami, obawami, to ciężko w tym wirze znaleźć miejsce na „wyższe myślenie”.

      Musimy stopniowo sprawić, by bardziej pochodzić z obszarów boskich, a nie ziemskich. Kluczem do drzwi, dzięki którym możemy „opuścić ten świat” jest codzienne obcowanie z obiektami lub osobami, które emanują energią „nie z tego świata”. Im bardziej nasza uwaga będzie się skupiać na duchowości, tym mniej będzie nas ciągnąć życie dialektyczne.

      Tak jak sportowiec dostosowuje niemal całe swoje życie do sportu, który uprawia, tak też my, uprawiając „sztukę królewską” musimy żyć nią całkowicie. Tylko wtedy, kiedy będziemy na co dzień obcować z odpowiednią literaturą, otaczać się ludźmi, z którymi możemy podzielić się naszymi duchowymi doświadczeniami, rozwiać wątpliwości oraz codziennie wytrwale szukać Królestwa Bożego w nas samych, będziemy coraz silniej wiązać się z „tamtym światem”, a nasze myśli mimowolnie będą dotyczyły „wyższych spraw”.

      Oczywiście, tego nie jesteśmy w stanie osiągnąć na siłę. Nie możemy nagle skreślić w naszym życiu wszystkiego, co jest dla nas ważne, bo uważamy to za szkodliwe na naszej duchowej ścieżce. To wielki błąd. Jeśli choć w najmniejszym stopniu jesteśmy ukierunkowani na rozwijanie boskiej świadomości to stopniowo to, co jest zbędnym balastem, będzie od nas odpadać. Ale do tego potrzeba czasu dojrzewania – potrzeba spojrzenia na te „balasty” z nową świadomością i uświadomienia sobie ich braku znaczenia. A to osiągnąć możemy tylko przez doświadczenie.
      Nikt nam nie powie i nigdzie nie przeczytamy tego, co jest szkodliwe, a co nie. Mamy tylko ogólne wskazówki uniwersalnej mądrości i to wszystko. Czasy starego testamentu, w którym nieświadomy człowiek musiał stosować się do zakazów i nakazów, aby nie nabroić, przeminęły. Teraz mamy Erę Wodnika, w której to w sobie mamy odnaleźć wewnętrznego mistrza. To on nas poprowadzi w odpowiednią stronę i w odpowiedni dla nas sposób.

      Odpowiadając bezpośrednio na twoje pytanie: obcuj jak najwięcej z duchowością. Bardzo wartościowe jest codzienne rozpoczynanie dnia duchową literaturą. Dzięki temu ukierunkowujemy się odpowiednio na cały dzień, a regularna praktyka tego typu sprawia, że na coraz dłużej jesteśmy w stanie „połączyć się z górą”. To świetny początek. Szczególnie polecam książki wspomnianego w tym artykule Jana van Rijckenborgha – są źródłem potężnych dawek najwyższych wibracji 🙂

  • Agata

    Sławku, dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Książki Jana van Rijckenborgha zaczęłam czytać, choć nie ukrywam, że to nie jest prosta literatura. Są w niej treści, które na początku (szczególnie dla takich początkujących jak ja) mogą wydawać się zaprzeczające sobie. Do tego dochodzą „kody” i „blokady”, które całe życie słyszałam w kk.

    Dlatego takie blogi jak ten pomagają bardzo.

Daj znać, co o tym myślisz!